Dlaczego nam nie wyszło

Przecież tak bardzo go kochałam, więc dlaczego nam nie wyszło?

My kobiety jesteśmy proste, a zarazem skomplikowane. Niby czekamy z utęsknieniem na księcia z bajki, a kiedy jakiemuś facetowi uda się wreszcie do nas zbliżyć, to niejednokrotnie rzeczywistość nie jest już taka kolorowa. Chcemy być kochane, chcemy być adorowane, pragniemy miłości rodem z hollywoodzkich filmów. Nie zawsze jednak rozumiemy na czym polega magiczna wzajemność w każdej relacji. Dajemy się uwodzić, dajemy się zdobywać, niejednokrotnie jednak zapominając o granicy zdrowego rozsądku. Ponieważ o ile na samym początku dobrze jest, jeśli to właśnie facet pokazuje po sobie większą dawkę zaangażowania, o tyle, kiedy pierwsze motyle ulatniają się z żołądka bardzo dobrze byłoby postawić na równowagę.

Miłość jest o tyle delikatnym tematem, że jest nie tyle uczuciem, co świadomą decyzją, która zrodziła się w naszej głowie z zakochania. Ponadto każdy ma swoją definicję, każdy postrzega ją w nieco inny sposób, jednak jest kilka bardzo ważnych zasad, których nie powinno się łamać, jeśli już się kogoś naprawdę kocha. Kiedy decydujemy się związać z jakąś osobą, to z całą pewnością nie powinno się wchodzić w taką relację z rozpędu, mając gdzieś z tyłu głowy nadzieję na powrót do poprzedniego partnera. Prawda jest taka, że w takim przypadku kolejny związek po prostu nie ma prawa wyjść, a jeśli nawet pociągniemy go dalej, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że wątek nieprzepracowania tego, co było, sprawi, że to wszystko runie, niczym domek z kart. Dodatkowo, jeśli tak naprawdę nie było się gotowym na kolejną miłosną relację i wciąż nosi się w sobie ogromny żal do poprzedniego partnera, to bardziej lub mniej świadomie można z góry skazać na porażkę coś, co dopiero zaczyna się budować.
Zranione w przeszłości osoby mają to do siebie, że bardzo często nieświadomie zaczynają ranić innych. Niejednokrotnie są to Bogu ducha winne osoby, skoro pojawiły się w życiu już po poprzedniej historii. Rozbudowany mechanizm obronny nakazuje odpychać od siebie człowieka, którego docelowo mieliśmy przecież oswajać. Komuś kiedyś nie chciało się o nas walczyć, nie chciało się starać, nie chciało zabiegać, to nagle dochodzimy do wniosku, że gdzieś musimy to sobie przecież odbić. W końcu w przyrodzie nic nie ginie. Ostatecznie on powinien, ma obowiązek, pokazać nam jakie jesteśmy wartościowe, jak godne uwagi i zainteresowania.
Kolejnym punktem takiego pomieszania z poplątaniem z całą pewnością może się stać przenoszenie emocji z poprzedniej relacji i wmawianie nowemu partnerowi, że on na pewno zachowa się wobec nas tak samo jak poprzedni, bo przecież generalnie wszyscy faceci na całym świecie są tacy sami. Bez wyjątku. Warto w takich chwilach dać sobie na wstrzymanie, bo przecież nawet wielokrotnie powtarzane kłamstwo z biegiem czasu staje się prawdą, to co dopiero projekcja naszych wyobrażeń i wpieranie komuś czegoś na siłę. Gwarantuję, że mało kto pozwoli sobie na to, aby obrywać bez końca za coś, czego nigdy nie zrobił.
Jakby tego było mało, jeśli istnieje choć cień szansy na to, że ktoś się tutaj nie wyszumiał, to bardzo możliwe, że zacznie się wpierać drugiej stronie to, co samemu miałoby ochotę się zrobić. A brak odpowiedniej komunikacji potrafi w nieprawdopodobnie krótkim czasie doprowadzić do katastrofy. I tak, Titanic też miał się nie rozbić o górę lodową, bo podobno był niezatapialny, więc po cholerę było zaopatrywać się w odpowiednią liczbę szalup ratunkowych.
Wreszcie warto byłoby zastanowić się nad jedną, całkiem kluczową kwestią. Czy oby na pewno potraktowałyśmy drugą stronę jak człowieka, skoro weszliśmy w coś bezrefleksyjnie? A może przypadkiem zapomniało Ci się, że każdy człowiek bez wyjątku posiada coś takiego jak uczucia? Bingo, zabił dzwon, tylko nie wiadomo, w którym kościele! Wbrew pozorom mężczyźni również potrzebują, żeby im okazywać uczucia. Potrzebują słów, gestów, akceptacji. Większość się do tego nie przyzna, ale niejednokrotnie miewają w tej kwestii większe zapotrzebowanie, niż niejedna kobieta. Tym bardziej, że na zewnątrz świat wymaga od nich, żeby byli silni i nie okazywali słabości. I czasami facet prędzej rżnie głupa, niż przyzna się do tego, co go boli. Bo przecież ból jest taki niemęski!
No dobrze, to teraz się zastanów, czy kiedykolwiek sama z siebie powiedziałaś lub pokazałaś mu, że go kochasz. Czy może jednak kierując się źle pojętą dumą albo jakimś katastroficznym wzorcem, który pojawił się w twojej głowie, wolałaś przez większość czasu udawać, że właściwie, to ci nie zależy? Przecież to powinno być takie oczywiste, że wilk goni króliczka, a nie odwrotnie. W ogóle najlepiej by było, gdyby ten wilk przy okazji zasypywał kwiatami, prezentami, czekoladkami, a króliczek mógł tylko leżeć, pachnieć, a w przerwie latać do kosmetyczki i fryzjera. Bo jemu się powinno chcieć, powinien całować ziemię, po której stąpasz, bo przecież to dla niego taki wielki przywilej, że w ogóle raczyłaś pozwolić mu się kochać.
Tyle razy chciałaś pierwsza do niego zadzwonić, ale po przeczytaniu kilkudziesięciu, jakże pomocnych, artykułów w babskich, feministycznych czasopismach dowiedziałaś się, że właściwie, to bardzo niedobrze i z całą pewnością uzna cię za desperatkę. Poza tym, jeśli zdenerwował cię tym, że poszedł bez twojej zgody na imprezę albo w niedzielę założył pomarańczową bluzkę zamiast białej, a w ogóle, to powinien był ubrać koszulę, to ogólnie powinnaś go teraz ukarać tygodniowym milczeniem. Co z tego, że nawet nie jesteś na niego zła, skoro w gazecie napisali, że powinnaś! Powinnaś jak jasna cholera!
I jeszcze się idiota nie domyślił, że ty to wszystko z miłości zrobiłaś. No, co za emocjonalny popapraniec. Oszołom jeden, wysłać go do kopania rowów na pustyni, bo generalnie do niczego innego się nie nadaje. Przecież nic nie rozumie, nieszczęście jedno wielkie.
Na sam koniec, zmęczona jego wiecznym niezrozumieniem, ogólnie jego męczącą osobą, (bo ile razy można udawać, że tak bardzo nienawidzi się spacerów, tylko po to, żeby się nie zorientował, jak szczęśliwa z nim jesteś), decydujesz się na rozstanie. I jakże zdziwiona odkrywasz, że nie biegnie za tobą i nie klęka skruszony z różą w zębach, błagając o litość. No bo co z tego, że dzień wcześniej zrównałaś go praktycznie z ziemią, bo Halina powiedziała, że jest beznadziejny? A jak Halina mówi, to tak przecież jest, bo w końcu to ona spędzała z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę i podsunęła test na inteligencję do rozwiązania…
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s