P jak Przyjaciółka

10 lat, 120 miesięcy, 521 tygodni, 3653 dni, 87683 godzin, 5260984 minut, 315659068 sekund. Kilka beczek soli, kilkanaście potknięć, kilkaset pomyłek, tysiące wspólnych przygód i miliony rozdanych uśmiechów. Dwa poważne kryzysy, kilka toksycznych związków i zawodów miłosnych.
Antoine de Saint-Exupéry napisał kiedyś zdanie, które ze względu na swoją szczególność na zawsze zapadło mi w pamięci – ”Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.” Niektórym może się wydać, że to tylko kolejny, pusty, choć chwytliwy frazes, który niekoniecznie ma potwierdzenie w rzeczywistości. W końcu czasy mamy takie jakie mamy i z całą pewnością zawsze znajdzie się jakiś sceptyk, co by nie było, może nawet szczególnie w tym kraju. I nawet być może niektórym się nie poszczęściło i nie spotkali na swojej drodze odpowiedniej osoby. Prawda jest jednak taka, że przyjaźń, podobnie jak każdy inny rodzaj zdrowej relacji, powinna nas umacniać, dodawać skrzydeł, wspierać i pomagać w zdobyciu Everestu naszych pragnień.


Moja najlepsza przyjaciółka, to osoba, którą znam od praktycznie czwartej klasy szkoły podstawowej czyli jakieś czternaście lat. Jednak dopiero drugą klasę gimnazjum uważam za taki moment, w którym zbliżyłyśmy się do siebie naprawdę. Wcześniej były między nami nieporozumienia, niuanse, niedopowiedzenia. I chociaż obydwie nie wspominamy gimnazjum jako najlepszego czasu w naszych życiach, to jednak właśnie wtedy zyskałam coś najcenniejszego, czego nie da się kupić za żadne pieniądze – prawdziwą przyjaciółkę.
Jest (i zawsze była) roztrzepana, uparta, nierozważna i nieogarnięta. Ma swój własny świat i swoje kredki. Kiedy czegoś naprawdę pragnie oddaje się temu bez reszty. Chociaż ma równie słomiany zapał jak ja, a może jednak po prostu obie do niektórych spraw dojrzewamy w swoim tempie? W każdym razie potrafi jak nikt inny naładować mi akumulator i sprawić, że nawet szary, bury i ponury poranek zmieni się w najpiękniejszą i najciekawszą życiową przygodę.
A jeśli już o przygodach mowa, to przynajmniej raz w miesiącu musimy obowiązkowo zaliczyć jakąś „przygodę życia”. Ze względu na to, że od czasów studenckich dzieli nas na co dzień ponad sto kilometrów, to nie zawsze jesteśmy w stanie fizycznie w nich nawzajem uczestniczyć, ale w 99,9% przypadków uczestniczymy w nich przynajmniej duchowo. Bo kim byłaby najlepsza przyjaciółka na zawsze, gdyby nie wiedziała o wszystkich decyzjach, sukcesach, wtopach i pozornie nic nie znaczących incydentach?
Znamy się już tyle lat, że chyba już nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. Potrafimy wyczuwać się na odległość. Znamy większość swoich poglądów, o ile nie wszystkie. Tak samo, jak dziesięć lat temu kochamy marzyć, chociaż nie wszystko potoczyło się tak, jak planowałyśmy. Miałyśmy dwa poważne kryzysy i ciche dni, ale paradoksalnie, to właśnie wspólnie zjedzone beczki soli zbliżyły nas najbardziej. Pozwoliły nam przerobić pewne tematy i wyjaśnić wiele spraw, które gdzieś tam zalegały.
Uważam, że każda brownie musi mieć swoją blondi, chociaż prawdopodobnie nie kolor włosów zaważył na bliskości naszej relacji, chociaż kto wie. Z drugiej strony blond, to przecież nie kolor włosów, tylko charakter, a w tej kwestii ja również przesadnie nie odbiegam od normy. Obydwie mamy w sobie energię, pasję i to cudownie nieogarnięcie, które szczególnie jej, pozwala na nutkę tajemniczości w kontakcie z innymi.
Moja sexy blondi kończy dzisiaj 24 lata, a ja wciąż zastanawiam się, kiedy to minęło. W końcu już niedługo mnie czeka to samo. Nie będę Ci życzyć, „żebyś nigdy się nie zmieniała i zawsze była taka, jaka jesteś”, bo prawda jest taka, że i tak zrobisz jak będziesz chciała, a zmiany, to część życia. Za to zdecydowanie mogę życzyć Ci abyś zawsze pozostała sobą i żyła w zgodzie z wewnętrznym ja (obydwie doskonale wiemy, co się dzieje, kiedy próbujemy dopasować się i zmieniać pod kogoś, niczym koszule szyte na miarę, choć bardzo piękne, to dość ograniczone). Żebyś wreszcie odnalazła w sobie siłę, aby skupić się przede wszystkim na spełnianiu marzeń. Zaczęła stosować się do swoich i moich rad. Aby uśmiech nigdy nie schodził z Twojej twarzy i żebyś pod koniec życia mogła sobie powiedzieć – „Wszystko czego chciałam, już należy do mnie.” A ostatnie, choć najważniejsze – żeby było już tylko lepiej, sama wiesz.

//www.facebook.com/plugins/follow?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fk.woszczyk&layout=standard&show_faces=true&colorscheme=light&width=450&height=80

12 myśli nt. „P jak Przyjaciółka”

  1. Ja swoją najlepszą przyjaciółkę również znam od 4 klasy podstawówki, tylko, że u mnie to będzie już 13 lat! ;o Dobrze mieć taką osobę, z którą można pogadać 😉 Wiem, że mogę na nią liczyć nawet jak jesteśmy pokłócone 😀

    Polubienie

  2. Czytałam z zapartym tchem, dawno nie widziałam tak dobrego posta, który mnie tak zainteresuje.
    Przyjaciółka to skarb w tych czasach pełnych nienawiści i chciwości, zazdrości. Teraz rzadko spotyka się osobę która można nazwać przyjacielem/przyjaciółka.
    Buziaki Kochana.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s