Dlaczego zdawałam filozofię na maturze

Dawno, dawno temu. Za siedmioma górami, za siedmioma morzami, za siedmioma rzekami i za siedmioma lasami, przyszedł czas na egzamin z życia. A mała humanistka nie byłaby sobą, gdyby nie wymyśliła sobie czegoś WOW.

Seria „Dlaczego”, to tak naprawdę mechanizmy ludzkiego postępowania. Było już o tym Dlaczego nam nie wyszło (z przytupem i melodyjką w 3D) oraz o standardowym problemie świata, myślę, że zawsze aktualnym – Dlaczego się ranimy (wiem, równie dobrze mogłabym zapytać dlaczego oddychamy). No to teraz, kiedy już zauważyłam jaka jestem stara, będzie coś na temat jednej z najbardziej niestandardowych decyzji w moim życiu. Nie, żeby mi teraz brakowało oryginalności, ale to chyba była taka moja pierwsza mocno nieszablonowa sprawa.

Nie, nie czytałam w liceum namiętnie Sokratesa, Platona, Arystotelesa, Kartezjusza ani nawet Shopenhauera (świat jest moim wyobrażeniem). Jednak już od najmłodszych lat uwielbiałam sobie „filozofować”, a „umiłowanie mądrości”, to już w ogóle brzmi zacnie.

Nie zastanawiałam się również przesadnie nad tym – czy Erich Fromm wiedział jak żyć.

Ostatecznie pojawił się Sokrates, Platon, Nietzsche, Tatarkiewicz i Kant. I esej, w którym, na podstawie filozofii trzech ostatnich, trzeba było odpowiedzieć sobie na jedno, bardzo ważne, pytanie – „Czy stosunek do świata może być determinowany przez sposób pojmowania szczęścia?”.
Moim głównym celem były Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne (MISH), na które nigdy się nie wybrałam. A filozofia była rozszerzona. Podobnie jak 5 innych matur, które wtedy zdawałam.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s