Dlaczego nie można się poddawać

Prawdziwa odwaga nie należy do tego, kto nigdy nie upadł. Tylko do osoby, która pomimo, nawet tysiąca, upadków nigdy się nie poddała.
Jeśli już mam mówić o tym dlaczego nie warto się poddawać, to z przyjemnością zacznę od zacytowania Edisona, którego słowa jakiś czas temu zapadły mi głęboko w pamięć – „Wielu życiowych rozbitków to ludzie, którzy nie zdawali sobie sprawy, jak bliscy są sukcesu, kiedy się poddali.” Wygląda na to, że nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, ktoś po prostu ubrał w piękne słowa to, co jest oczywiste. Lecz czy oby na pewno?

Bywa naprawdę paskudnie. Przecież wszyscy wiemy to z autopsji. Bo życie, to nie torcik bezowy ani nawet nie margarita z lodem wypita trzecią noc z rzędu przy barze. Jednak tylko od nas samych zależy czy cały czas będziemy leżeć na deskach czy może raczej, nie raz i nie dwa, uniesiemy się trzy metry nad niebem. Przecież wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że warto. Że są takie miejsca, ludzie, chwile, o które opłaca się walczyć do samego końca.
Uważam, że aby móc odnaleźć siebie trzeba najpierw się zgubić. I nie chodzi tutaj o wybranie się do obcego miasta bez GPS’u (jakieś 5% ewentualnie bez mapy, nie wszyscy ostatecznie uznają nowoczesne technologie), a o wszystko co tylko może zdarzyć się we wnętrzu człowieka. To ten stan, kiedy jest więcej pytań niż odpowiedzi i wszystko wydaje się układać nie tak, jak powinno. Kiedy patrząc w lustro zadajemy sobie wciąż to samo pytanie, albo okazuje się, że pomimo upływu czasu wciąż znajdujemy się właściwie w tym samym miejscu. Zupełnie jakby nasze życie zataczało błędne koło, na które w żadnym wypadku nie mamy najmniejszego wpływu, ponieważ niezależnie od podjętych decyzji zawsze kończy się tak samo.
Jak skutecznie uwolnić się od błędnego koła? Trzeba odejść od wszystkiego, co nam nie służy, nabrać wiatru w żagle i po prostu ruszyć w nieznane. Niekoniecznie oznacza to, że trzeba wsiąść do byle jakiego pociągu o 5 rano i odjechać w siną dal w poszukiwaniu głębszego sensu. (Chociaż są i tacy, którym dopiero takie podróże otwierają oczy). Najczęściej jednak wystarczy zacząć od zmiany myślenia, za którym wkrótce pójdą konkretne działania, które przyniosą inne efekty. W końcu, jeśli cały czas robi się wszystko tak samo, to tylko cud byłby w stanie zmienić bieg historii. A cuda mają to do siebie, że zdarzają się innym.
Jednak, co właściwie ma samoświadomość, lub jej brak, do życiowych rozbitków i tego, że nie wolno się poddawać, nawet wtedy, kiedy sprawa wygląda na przegraną? Chodzi o to, że kiedy nie ma się w życiu celu, nie wie dokąd właściwie się zmierza, to odpuszczanie sobie staje się najprostszym rozwiązaniem, a z czasem być może jedynym wyjściem. A kiedy dobrze zna się siebie i swoje oczekiwania, tym łatwiej jest walczyć o to, w co się wierzy.
Bywa jednak i tak, że pomimo 100% świadomości siebie dalej coś jest nie tak, coś nie wychodzi. Trzeba wtedy pamiętać o tym, że to co najpiękniejsze i najważniejsze w życiu zazwyczaj potrzebuje czasu, aby się wydarzyć. To, co wysyłamy w świat zawsze do nas w końcu wróci. Trzeba tylko wierzyć w to, że wszystko jest po coś. I ufać.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s