Archiwa kategorii: niebiegam

Choroba refluksowa przełyku

             O moim cichym przyjacielu wspominałam już w poście [7]. Dzisiaj jestem z nim już w miarę pogodzona i nauczyłam się żyć z jego obecnością. Chociaż oznacza to ograniczenia i jeszcze więcej ograniczeń.

Jestem trochę anarchistką. Nie lubię trzymać się czyichś zasad, zdecydowanie lepiej wychodzi mi ustalanie swoich własnych, chociaż bardzo dużo czasu zajęło mi nauczenie się stawiania granic innym. Przy tym nie ma właściwie takiej dziedziny życia, w której byłabym systematyczna, dlatego planowanie z wyprzedzeniem tego, co będę jadła w ciągu dnia praktycznie graniczy u mnie z cudem. Nie potrafię się nie denerwować, nie umiem tak po prostu wyluzować i uznać, że co ma być, to będzie. Jednak o tym do czego mnie to wszystko doprowadziło już mówiłam – dzisiaj przejdę do szczegółów.

Czytaj dalej Choroba refluksowa przełyku

Mój cichy przyjaciel

      Trochę o tym dlaczego nie warto się denerwować i jak wysoką cenę można zapłacić za życie w wiecznym stresie.

Odkąd przez długotrwały i silny stres, i poniekąd niezbyt rozsądne nawyki żywieniowe, nabawiłam się paskudnej choroby, zaczęłam powoli zmieniać swoje życie. Od dwóch lat staram się robić wszystko, żeby jak najmniej się denerwować i radykalnie zmieniłam swoją dietę. Nigdy nie odchudzałam się dla samego odchudzania, nie miałam w głowie przede wszystkim tego, aby pewnego dnia stać się jakąś super laską, bo gdzieś tam zawsze bardziej liczyło się wnętrze. Poza tym czarno na białym widziałam, jak bardzo odchudzanie się może zmienić człowieka. I to wcale nie pozytywnie. Oczywiście uśmiecham się za każdym razem, kiedy ktoś mnie nie pozna (chociaż tutaj makijaż też odwala swoją robotę), albo rzuci coś o tym, że schudłam. Jednak nie czułam się gorsza te dziesięć kilogramów temu, a już na pewno nie moja waga była powodem wszystkich problemów.

Czytaj dalej Mój cichy przyjaciel