Archiwa kategorii: samorozwój

Konflikt wewnętrzny

Kiedy coś idzie nie tak, my ludzie, bardzo lubimy się oszukiwać. A jeszcze większą radość sprawia nam, kiedy możemy coś zwalić na innych.
Przecież to takie oczywiste – narzekać na innych, czasy w których żyjemy, rząd który nic nie ogarnia i podatki, które wpędzają do grobu. Kiedy coś idzie nie tak pierwsi jesteśmy w stanie znaleźć winnych i z całą pewnością nie zaczynamy od siebie. Jesteśmy aroganccy, pozbawieni pokory i przemądrzali. Pełni stereotypów, uprzedzeni i… podatni na manipulację. Dodatkowo, jako Polacy, standardowo prędzej się wszyscy pozarzynamy niż dojdziemy do porozumienia. Bo po co właściwie? Ostatecznie, „moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!”, sprawdzone info.

 
Czytaj dalej Konflikt wewnętrzny

Reklamy

Siódmego dnia, to i sam pan Bóg odpoczywał

Już od zarania dziejów punkt widzenia zależny jest od punktu siedzenia i nie ma co na ten temat zbyt długo dyskutować. Ale cechą wspólną naszego gatunku jest – odpoczynek.
Ewelina od dzieciństwa nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Uwielbia się uśmiechać, poznawać nowych ludzi, dawać z siebie 100%. Zawsze. Na studiach angażowała się w jak największą ilość projektów studenckich, uczyła się całkiem nieźle i bardzo często można było spotkać ją na imprezie. W pracy prawdopodobnie będzie brała nadgodziny, będzie sumienna i niezawodna. Kiedy jednak przychodzi czas na odpoczynek, bo każdemu baterie kiedyś się wyczerpują, to uwielbia usiąść z kawą i książką na kanapie albo ewentualnie włączyć jakiś film w telewizji.

Czytaj dalej Siódmego dnia, to i sam pan Bóg odpoczywał

Stressed, depressed but…

Istnieje na świecie wiele złotych zasad, które warto przestrzegać. Jedne mają większe, inne mniejsze znaczenie, jednak jest coś, co potencjalnie skrywa się w każdej kobiecie.
„Stressed, depressed but well dressed”. – to moja mantra, którą powtarzam sobie za każdym razem, kiedy wiem, że dzień/tydzień/miesiąc będzie ciężki i stresujący. Oczywiście rzucone pół żartem, pół serio ma w sobie silną moc podprogową. Kobiety już tak mają, nawet jeśli zdecydują się tego wypierać, że kiedy wiedzą, że dobrze się prezentują zyskują na pewności siebie i to je uspokaja. Nie jestem wyjątkiem i pewnie dlatego nigdy nie mam się w co ubrać, a w dniu ważnego spotkania albo imprezy makijaż wychodzi gorzej niż zwykle. A kiedy dopada mnie spadek formy pytam samą siebie kogo ja właściwie chcę oszukać.

Czytaj dalej Stressed, depressed but…

Kim jestem i w co wierzę

Kim właściwie jestem i w co wierzę?
Istnieje na świecie kilka pytań, które z pozoru całkiem niewinne, potrafią w mig nieźle zdezorientować człowieka. I nagle okazuje się, że najtrudniej odpowiedzieć na z pozoru najbardziej banalne pytania. No bo kim ja właściwie jestem i w co wierzę? Przecież, to takie proste. Jestem Kasia i pięć lat temu postanowiłam zawsze być sobą i nie pytać się innych o zdanie. W zeszłym miesiącu uznałam, że właściwie dawno już nie wierzę w świętego Mikołaja, a w zeszłym tygodniu postanowiłam więcej nie bawić się w niedopowiedzenia. Od zawsze mam uczulenie na hipokrytów, więc dlaczego ostatnio mam wrażenie, że imię Hipokryzja staje mi się coraz bliższe?

Czytaj dalej Kim jestem i w co wierzę